No w sumie tak – pogoda cudna, ale:
-są lenie, które wolą siedzieć w domu i płaszczyć dupsko niż z tego skorzystać
-są osoby, na które wszyscy mają napinkę z, na dobrą sprawę, błahych powodów.
-zerwana linka hamulcowa skasowała moje plany treningowe
A po za tym zbliża się koniec szkoły, i fruu! wyfrunę z domowego gniazda dojeżdżajac do innej szkoły.
Dupa. Tzn. powyższe jest prawdą, ale na dobrą sprawę, czasem zastanawiam się, czy ludzie nie dzielą się na dwa typy. Ludzie stacjonarni i ludzie wędrowni. Ludzie wędrowni mają w krwi przemieszczanie się, chodzą własnymi ścieżkami, może i są trochę odszczepieńcami, ale co tam, oni wędrują – a więc w końcu do czegoś dochodzą.
Ludziom stacjonarnym zaś wszystko leży. Robią, byle by było zrobione, a wolą zajmować się sobą. Oni też do czegoś dochodzą. Ale jak? Tego nie wiem.
Ja to chyba jestem formą pośrednią – wędruję zawsze i wszędzie, wręcz się nie zatrzymuje, ale czasem przybieram formę stacjonarną – rzekłoby się, bunkruję się. Dobrze, że to szybko przechodzi.
OMG.
Bez kategorii |
Opublikował/a Amon